Dalajlama
po raz kolejny odwiedził Polskę i tym razem na zaproszenie Prezydenta Rafała
Dutkiewicza odwiedził Wrocław. Głównym celem jego wizyty było odebrania tytułu
Honorowego Obywatela Wrocławia, co nastąpiło w środę, 10 grudnia, a w dzień
poprzedzający to wydarzenia spotkał się zponad 6 tysięczną audiencją w Hali Stulecia.
Spotkanie było zaplanowane na 2,5 h i miało trwać od
14.00 do 16.30.
O godzinie 13.15 stając w
najdłuższej kolejce świata (dodam, że takich ‘najdłuższych’ kolejek było ok.
10) wiedziałam, ze żadne cudowne, tybetańskie moce nie są w stanie sprawić,
żeby spotkanie rozpoczęło się punktualnie. Jakież było moje zdziwienie, gdy
idealnie o 14.00, usłyszałam głos prowadzącego, który witał zgromadzoną
publiczność. Szkoda tylko, że znaczna część osób, które dostały zaproszenia
(łącznie ze mną), stała przed halą, czekając na wejście od ponad godziny.
Spotkanie rozpoczął
koncertzespołu „Me Myself & I”
(którego niestety nie udało mi się zobaczyć), a następnie wyświetlony był film
prezentujący Tybet (tyle o tym filmie przeczytałam na stronie internetowej, bo
filmu także nie oglądnęłam).
Po zajęciu miejsca zobaczyłam wchodzącego na scenę
Roberta Gonerę i mina mi jeszcze bardziej zrzedła. Moim zdaniem, nie pasował
zupełnie do całego wydarzenia, uważam go za postać sztywną i bezbarwną
medialnie, a jego wypowiedzi i sposób mówienia za nużące i niestety, ale nie
był w stanie przykuć mojej uwaginawet
na chwilę. Ale skoroznalazł się na tak
zaszczytnym miejscu, to osoba, która to ustalała musiała wiedzieć, co robi. (?)
Po pierwszych negatywnych odczuciach pomyślałam
sobie, że teraz musi już być dobrze, zaraz wyjdzie Dalajlama, posłucham jego
wykładu, dowiem się czegoś nowego, jego słowa dotrą do mnie i ostatecznie wyjdę
zadowolona. Niestety, złudne były te moje nadzieje. Dalajlama się oczywiście
pojawił (wprawdzie 3 razy wstawałam i siadałam, bo jakoś nie mogli się
zdecydować kiedydokładnie ma wyjść, ale
rozumiem zabieg „podgrzania atmosfery” ). w końcu w towarzystwie Pana
Prezydenta Dutkiewicza i orszaku ochroniarzy, pośród burzy oklasków przywódca
Tybetu dotarł na swoje miejsce, czyli zasiadł na kanapie.
Nastąpiło przywitanie
zgromadzonych przez Pana Dutkiewicza , po czym kilkuminutowa przemowa o wolnej
Polsce, którabyła dla mnie dosyć nieskładna
całościowo. Prezydent w mojej opinii mówił niepewnie, tak że miałam wrażenie, że przemówienie
było napisanej 5 minut przed wygłoszeniem.
Następnie Prezydent oddał głos
Dalajlamie. Nastąpiła główna i najbardziej wyczekiwana (przynajmniej dla mnie)
część spotkania, czyli wykład o tolerancji i pokoju (który swoją drogą był
tłumaczony przez najbardziej zestresowanego człowieka w Hali, co jednak mi
przeszkadzało w odbiorze treści)
Przez
pierwsze kilka, jeżeli nie kilkanaście minutprzywódca Tybetańczyków dziękował wszystkim za przybycie i mówił, jak
bardzo jest szczęśliwy będąc tutaj. Rozumiem, że był to gest uprzejmości i w
jego kulturze jest tak przyjęte, ale dla mnie było za dużo tych „ach i och” nad
szczęściem jakie go ogarnia patrząc na te wszystkie zebrane osoby.
W końcu zaczął się wykład o
temacie „Pokój i wybaczanie” (bo Dalajlama zapomniał,że ma mówić o tolerancji, ale to akurat
wydało mi się zabawne). Jednak samo przemówienie również mnie trochęrozczarowało. Spodziewałam się głębszych
przemyśleń, nowych dla mnie prawd życiowych, w każdym bądź razie czegoś, co
mnie zaskoczy. Dostałam trochę banalny i naiwny zestaw złotych myśli, które
według mnie większość z nas mogłaby z marszu przedstawić. Zabrakło mi w tym
inteligencji i przygotowania. Możliwe, że to właśnie na tym polega tybetańska
mądrość i nie mam się czego czepiać, ale dla mnie to było za mało.
Podsumowując: jestem bardzo rozczarowana tym
spotkaniem, zarówno organizacją, jak i samą treścią i przekazem, postać
Dalajlamy oceniam jako bardzo zabawną (i to jest chyba główny pozytyw, ale nie
ten aspekt powinien być chyba pierwszy w mojej ocenie), trochę infantylną, z
brakiem zdolności , które powinien według mnie posiadać duchowy przywódca. Ale
jest to moja subiektywna ocena osobiste odczucia, więc jeżeli ktoś był i ma
inne zdanie, to chętnie wysłucham drugiej strony.
Ostatnia aktualizacja ( Thursday, 11 December 2008 )