header image
Start arrow Felietony arrow Dalajlama we Wrocławiu
Dalajlama we Wrocławiu E-mail
Napisał Aśka   
Thursday, 11 December 2008

 Dalajlama po raz kolejny odwiedził Polskę i tym razem na zaproszenie Prezydenta Rafała Dutkiewicza odwiedził Wrocław. Głównym celem jego wizyty było odebrania tytułu Honorowego Obywatela Wrocławia, co nastąpiło w środę, 10 grudnia, a w dzień poprzedzający to wydarzenia spotkał się z ponad 6 tysięczną audiencją w Hali Stulecia.

 Spotkanie było zaplanowane na 2,5 h i miało trwać od 14.00 do 16.30.

O godzinie 13.15 stając w najdłuższej kolejce świata (dodam, że takich ‘najdłuższych’ kolejek było ok. 10) wiedziałam, ze żadne cudowne, tybetańskie moce nie są w stanie sprawić, żeby spotkanie rozpoczęło się punktualnie. Jakież było moje zdziwienie, gdy idealnie o 14.00, usłyszałam głos prowadzącego, który witał zgromadzoną publiczność. Szkoda tylko, że znaczna część osób, które dostały zaproszenia (łącznie ze mną), stała przed halą, czekając na wejście od ponad godziny.


Spotkanie rozpoczął koncert zespołu „Me Myself & I” (którego niestety nie udało mi się zobaczyć), a następnie wyświetlony był film prezentujący Tybet (tyle o tym filmie przeczytałam na stronie internetowej, bo filmu także nie oglądnęłam).

 Po zajęciu miejsca zobaczyłam wchodzącego na scenę Roberta Gonerę i mina mi jeszcze bardziej zrzedła. Moim zdaniem, nie pasował zupełnie do całego wydarzenia, uważam go za postać sztywną i bezbarwną medialnie, a jego wypowiedzi i sposób mówienia za nużące i niestety, ale nie był w stanie przykuć mojej uwagi nawet na chwilę. Ale skoro znalazł się na tak zaszczytnym miejscu, to osoba, która to ustalała musiała wiedzieć, co robi. (?)

 Po pierwszych negatywnych odczuciach pomyślałam sobie, że teraz musi już być dobrze, zaraz wyjdzie Dalajlama, posłucham jego wykładu, dowiem się czegoś nowego, jego słowa dotrą do mnie i ostatecznie wyjdę zadowolona. Niestety, złudne były te moje nadzieje. Dalajlama się oczywiście pojawił (wprawdzie 3 razy wstawałam i siadałam, bo jakoś nie mogli się zdecydować kiedy dokładnie ma wyjść, ale rozumiem zabieg „podgrzania atmosfery” ). w końcu w towarzystwie Pana Prezydenta Dutkiewicza i orszaku ochroniarzy, pośród burzy oklasków przywódca Tybetu dotarł na swoje miejsce, czyli zasiadł na kanapie.

Nastąpiło przywitanie zgromadzonych przez Pana Dutkiewicza , po czym kilkuminutowa przemowa o wolnej Polsce, która była dla mnie dosyć nieskładna całościowo. Prezydent w mojej opinii mówił niepewnie , tak że miałam wrażenie, że przemówienie było napisanej 5 minut przed wygłoszeniem.

Następnie Prezydent oddał głos Dalajlamie. Nastąpiła główna i najbardziej wyczekiwana (przynajmniej dla mnie) część spotkania, czyli wykład o tolerancji i pokoju (który swoją drogą był tłumaczony przez najbardziej zestresowanego człowieka w Hali, co jednak mi przeszkadzało w odbiorze treści)

Przez pierwsze kilka, jeżeli nie kilkanaście minut przywódca Tybetańczyków dziękował wszystkim za przybycie i mówił, jak bardzo jest szczęśliwy będąc tutaj. Rozumiem, że był to gest uprzejmości i w jego kulturze jest tak przyjęte, ale dla mnie było za dużo tych „ach i och” nad szczęściem jakie go ogarnia patrząc na te wszystkie zebrane osoby.

W końcu zaczął się wykład o temacie „Pokój i wybaczanie” (bo Dalajlama zapomniał, że ma mówić o tolerancji, ale to akurat wydało mi się zabawne). Jednak samo przemówienie również mnie trochę rozczarowało. Spodziewałam się głębszych przemyśleń, nowych dla mnie prawd życiowych, w każdym bądź razie czegoś, co mnie zaskoczy. Dostałam trochę banalny i naiwny zestaw złotych myśli, które według mnie większość z nas mogłaby z marszu przedstawić. Zabrakło mi w tym inteligencji i przygotowania. Możliwe, że to właśnie na tym polega tybetańska mądrość i nie mam się czego czepiać, ale dla mnie to było za mało.

 Podsumowując: jestem bardzo rozczarowana tym spotkaniem, zarówno organizacją, jak i samą treścią i przekazem, postać Dalajlamy oceniam jako bardzo zabawną (i to jest chyba główny pozytyw, ale nie ten aspekt powinien być chyba pierwszy w mojej ocenie), trochę infantylną, z brakiem zdolności , które powinien według mnie posiadać duchowy przywódca. Ale jest to moja subiektywna ocena osobiste odczucia, więc jeżeli ktoś był i ma inne zdanie, to chętnie wysłucham drugiej strony.

Ostatnia aktualizacja ( Thursday, 11 December 2008 )
Losowy obrazek

Festyn Świętojański 2008
Gościmy
Aktualnie jest 34 gości online
Kalendarz
Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
30311 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
Statystyka
Użytkownicy: 476
Newsy: 515
Odnośniki: 14
odwiedzających: 1503984